Nazywam się Jim Travis. Pochodzę z Teksasu. Przed Katastrofą byłem uznanym właścicielem firmy przewozowej w Amarillo. Moje ciężarówki przemierzały cały kraj, dostarczając towary punktualnie niczym w szwajcarskim zegarku. Wszyscy w okolicy wiedzieli, że Travis znaczy “niezawodny”. Prowadziłem ciężkie, ale uczciwe życie – do czasu, aż wszystko stanęło na głowie.
Początkowo z radością odizolowaliśmy się od zewnętrznego świata – zamknięcie schronów oznaczało, że cały chaos, obecny na zewnątrz, zniknął dla nas jak za machnięciem magicznej różdżki. Niestety, wkrótce okazało się, że natura ludzka zawsze pozostaje taka sama.
Więcej…







