Przyłożył dłoń do zardzewiałej chropowatej rury. Zamarł na chwilę, całym ciałem nasłuchując drgań. Na umorusane czoło wypłynęły kropelki potu. Zacisnął zęby… Niestety, nic nie czuł… Jego twarz przebiegł niewyraźny grymas… W głowie zaczął odtwarzać całą hydraulikę rafinerii. Jego twarz pokryta zmarszczkami jak pajęcza sieć, podkreślonymi przez nagromadzony w nich czarny smar i brud, nabrała szaleńczego wyrazu. Oczy, dwa białe punkciki z czarnymi jak smoła węgielkami pośrodku, poczęły się wybałuszać i obracać na wszelkie strony, analizując całą strukturę rur.
Nagle poczuł pod palcami lekkie pulsowanie. Z oddali dobiegł go lekki szum. Przyłożył ucho do rury… Czekał… Zamknął oczy… Wyobrażał sobie siebie jako chirurga, który naprawi ten popsuty organizm. Przywróci mu życie. Puści krew w ruch. Ożywi serce bestii… Słuchał… Rura drgała już coraz wyraźniej. Wyobrażał sobie siebie, jako czarny oleisty płyn, przelewający się przez żyły rafinerii. “Co mnie powstrzymuje?” – myślał – “Co mi nie pozwala płynąć, co mnie więzi…?”. Odczytywał z drgań alfabet bestii. Alfabet, który tylko on mógł zrozumieć. Prowadził dłonią po chropowatej rdzy. Szedł w kierunku, który szeptała mu jego Rafineria.
Rafineria odpowiada za wydobycie i produkcję ropy dla kolonii. Bez niej byłbyś skazany na powolną śmierć.








