Wiatr zacinał i wył w skalnych zawijasach, próbując zmieść z powierzchni ziemi dwie postacie ukryte na skalnej półce. Niesiony przez burzę z głębokich rejonów pustyni pył radioaktywny powodował, że ich liczniki Geigera odgrywały istną symfonię, a oni z każdą chwilą tracili nadzieję, że przeżyją choćby następną noc. Godzinne próby otwarcia metalowych wrót spełzły na niczym – drzwi nie uchyliły się nawet na milimetr.
- Ani drgnie! – Zig usiadł zrozpaczony pod metalowymi wrotami – nie działa… – nad jego głową wystawała z otworu pokaźnych rozmiarów plątanina kabli, bezpieczników i płytek drukowanych. Wzrokiem poszukał obok siebie Hudsona. Nawet wielka maska przeciwpyłowa nie była w stanie ukryć przerażenia malującego się na jego twarzy.
- Co robimy? – nie było jasne komu Zig zadawał pytanie – Co robimy?? Co robić??
Czytaj dalej “Schrony i kolonie” »
RSS



